Lucyna Bielatowicz: Jakie cele postawili przed sobą Tarnowscy Obywatele Kultury?
Jerzy Pal: Chcielibyśmy stać się głosem doradczym dla władz samorządowych, przy czym nie chcemy wyręczać ich w działaniach na rzecz kultury. Chcielibyśmy również mieć wpływ na stworzenie Strategii Rozwoju Kultury dla Tarnowa. Często zdarza się bowiem, iż samorządy zamawiają takowe w profesjonalnych agencjach, które – bądźmy szczerzy – pod sztancę kopiują sprawdzone wzorce, nie licząc się z prawdziwymi potrzebami regionu. Proszę nas źle nie zrozumieć – nie negujemy zdobyczy Tarnowskiego Forum Kultury z 2008 roku, ale wykorzystując wnioski tam wyciągnięte mówimy: miejsce kultury nie jest w Strategii Promocji Rozwoju Miasta Tarnowa jako podrozdział.
Lucyna Bielatowicz: Proponujecie zatem Państwo utworzenie Strategii Rozwoju Kultury dla Tarnowa…
Jerzy Pal: Tak. Uważamy, że miasto o tak bogatej historii i szczycące się na przestrzeni wieków pokoleniami twórców, mecenasów i koneserów sztuki jak Tarnów, stać na stworzenie własnej Strategii Rozwoju Kultury w Tarnowie na kolejne, co najmniej 10 lat. Nikt nie zna lepiej potrzeb kulturalnych, niż świadomi obywatele miasta Tarnowa: twórcy i odbiorcy. Złączmy więc prowadzone odrębnie dotąd działania, lecz nie po to żeby przeszkadzać sobie nawzajem, burzyć dotychczasowe osiągnięcia i „bić pianę”, ale by – wykorzystując własny potencjał twórczy i proponując nowe kierunki i projekty – wprowadzić twórczy ferment w skostniałych, sztampowych działaniach urzędniczych. Stwórzmy wspólnie „coś” na miarę wyzwań, jakie czekają nowoczesne miasto, jakim chcemy, by stał się Tarnów.
Lucyna Bielatowicz: Reasumując, nic o kulturze, bez nas?
Jerzy Pal: Dokładnie. Tarnowscy Obywatele Kultury jako lokalny a zarazem i ogólnopolski ruch społeczny wychodzą z propozycją do włodarzy miasta z apelem: wykorzystajcie nasze doświadczenie i pomysły – całej rzeszy artystów, menedżerów kultury, a także potencjalnych odbiorców sztuki. Pamiętajmy, przyszłość miasta to nie tylko inwestycje w infrastrukturę i naukę, ale także (lub przede wszystkim) inwestycje w kulturę jego mieszkańców. Nie wolno nam zwłaszcza tej ostatniej inwestycji zaniedbać.
Mościce to dzielnica, która zachwyca mnie pod różnymi względami. To niesamowita przestrzeń, która swoim charakterem uskrzydla.
Codziennie jest jakieś
Warunki mieszkaniowe były bardzo ciężkie. Środowisko dopiero się kształtowało. Na początku ksiądz zamieszkał w przydzielonym mu przez Państwową Fabrykę Związków Azotowych mieszkaniu. Z czasem kształtująca się mościcka parafia dostała służbowe mieszkanie na ul. Jesionowej w pobliżu obecnej tutaj drewnianej kaplicy. Po latach nazwa tej ulicy zostanie zamieniona na ulicę księdza Stanisława Indyka.










