Nie możesz się odnaleźć?: Interaktywna Mapa Mościc    
   
Rozmiar tekstu
Zaloguj się
Blogi

- Admin już bloguje i nie tylko on :) -


M.F. Jesteś odtwórcą głównej roli w przedstawieniu pt. „Miłość zapisana w pamiętniku” Jaka jest Twoja bohaterka?
J.R. Gram Marię – dziewczynę, która bez pamięci zakochała się w Kazimierzu, który niestety wyjechał i ją zostawił. Ona z tęsknoty zaczęła pisać pamiętnik. Opisywała w nim swoje uczucia do niego.
M.F. Czy trudno było wcielić się w taką postać?
J.R. Tak.
M.F. Co było zatem najtrudniejsze?
J.R. Najtrudniejsze było to, że akcja toczy się w XIX w. i trzeba było sobie wyobrazić jak wtedy się żyło. Wszystko było przecież inne niż dzisiaj. Dużo trudności było spowodowane słownictwem, które bardzo różni się od współczesnego. Zwroty, sformułowania itp.
M.F. Czy to jest Twój debiut na scenie? Czy może masz już jakieś doświadczenia sceniczne?
J.R. Nie mam, pierwszy raz gram na tak dużej scenie.
M.F. Czy udział w tym przedsięwzięciu był zabawą? Pojawia się w ogóle stres przed wystąpieniem?
J.R. hmmm… praktycznie całe te dwa miesiące przygotowań to była bardzo fajna zabawa. No, ale niestety jest stres i trema. Niemniej jednak mobilizujemy się.
M.F. Czego zatem życzyć młodej aktorce na scenie?
J.R. Chyba połamania nóg…(śmiech)

M.F. W którym momencie zrodził się pomysł tego przedstawienia?
A.B. Dla mnie zrodził się on miesiąc temu, kiedy zostałam poproszona o wyreżyserowanie tego przedstawienia. Nie miało ono jeszcze scenariusza tylko taki lekki zarys. Oczywiście ten zarys był fajny i wykorzystałam go w zasadzie w 100%.
M.F. Czy to było trudne zadanie? Pracowaliście nad pamiętnikiem…
A.B. Tak, pamiętnik jest takim elementem, od którego wyszliśmy. Obejmuje on okres od września do grudnia 1881 i jest to tekst młodej dziewczyny, która opisuje tam drobne wydarzenia rozgrywające się wtedy w mieście Tarnowie oraz przede wszystkim swoje uczucia do Kazimierza – Kazia jak go nazywa, Kaziuchny, swojego lubego, ukochanego. Używa ona całego szeregu słów, które wtedy były w powszechnym użyciu. Dla nas dzisiaj może nie brzmią prosto, ale wtedy dużo mówiły o tamtej epoce.
M.F. Jak długo trwały same przygotowania do spektaklu?
A.B. Z tego co wiem, zaczęły się one w lutym. Natomiast ja w projekt weszłam początkiem marca.
M.F. Czyli bardzo krótki czas!
A.B. Tak, bardzo krótki, także jesteśmy teraz przed premierą i trochę się martwimy (śmiech), ale liczę na pełną mobilizację młodzieży.
M.F. No właśnie porozmawiajmy o tych młodych aktorach. Jak wyglądała z nimi współpraca? To są przecież młodzi aktorzy – amatorzy.
A.B. Tak, ale nie do końca amatorzy. Już część z nich miała kontakt z teatrem. Dla mnie to nie byli młodzi ludzie tylko starsi, ponieważ ja na co dzień pracuję z młodymi dziećmi i dotąd z takim teatrem miałam do czynienia.
M.F. Z sukcesami!
A.B. No tak, były sukcesy…, ale to przy innej okazji.
M.F. Dodam tylko Animator roku 2010!
A.B. Tak, dziękuję. Natomiast z taką młodzieżą jeszcze nie pracowałam. To jest młodzież liceum i technikum. W zasadzie dorośli ludzie. Już w pewien sposób ukształtowani. Tacy, którzy wiedzą, co chcą powiedzieć na scenie. Bardzo się dużo przy nich nauczyłam. Najbardziej cieszę się z tego, że zostałam bardzo ciepło przyjęta. Doceniono moje doświadczenie i młodzi ludzie dali się mnie poprowadzić. Natomiast sami także bardzo dużo wnieśli w te postacie.
M.F. Łatwo się pracowało? Czy raczej ciężko było to wszystko ogarnąć i spiąć w jedną całość?
A.B. Bardzo fajnie się pracowało. Było to dla mnie ważne doświadczenie i jestem im bardzo wdzięczna, że dali się tak poprowadzić.
M.F. Czy młodzież chętnie weszła we współpracę przy organizacji tego przedsięwzięcia? Teatr przecież nie cieszy się powszechnym zainteresowaniem uczniów
A.B. Młodzież bardzo chętnie weszła w ten projekt. Wiadomo, że były osoby, które już wcześniej miały kontakt ze sceną i było to dla nich łatwiejsze. Były również takie osoby, których scena po prostu sparaliżowała, ale myślę, że udało się ich trochę rozluźnić i zaczęły też to traktować jako dobrą zabawę.
M.F. Jak wyglądały próby? Jaka panowała atmosfera?
A.B. Powiem szczerze, że na próbach było mnóstwo śmiechu, może czasem było to trudne do okiełznania, ale… tak jak w życiu. Niewątpliwie było to fajne doświadczenie.
M.F. Spektakl „Miłość zapisana w pamiętniku” jest pewnego rodzaju elementem dużego projektu „Zakochani w Tarnowie” Czy pani jest zakochana w Tarnowie?
A.B. Oczywiście!
M.F. Jakieś ulubione miejsce?
A.B. Moim ulubionym miejscem są  zdecydowanie Mościce (śmiech) tutaj po prostu mieszkam. To jest moje miejsce na ziemi.
M.F. Czego Pani życzyć w dalszej karierze? Myślę, że będą przed Panią kolejne wyzwania...
A.B. Myślę, że kolejnych okazji, bo to są szanse w życiu, które się zdarzają i które warto wykorzystywać. Ja staram się odpowiadać na takie propozycje. Oczywiście jest to trudna sztuka wyboru, żeby wybrać dobrze. Więc można mi życzyć właśnie tego, aby te dobre okazje się pojawiały, aby po prostu można było się rozwijać. To dla mnie jest najważniejsze!

środa, 11 kwietnia 2012 12:19

Bądź eko! Igloo się przyjeło

Napisane przez Madus

Rośnie świadomość ekologiczna tarnowian. Wskazuje na to stały, rokroczny wzrost ilości wyselekcjonowanych odpadów, jakie trafiają do specjalnych pojemników. – Dane historyczne pokazują, że coraz więcej mieszkańców Tarnowa segreguje śmieci – ocenia Piotr Zieliński, Kierownik Składowiska w Zakładzie Składowania Odpadów Komunalnych. – Tylko w ubiegłym roku zebraliśmy w ten sposób ponad 227 ton surowców wtórnych.


Popularne igloo, czyli kolorowe pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów od mieszkańców, pojawiły się na polskich osiedlach w latach 90. Niebieskie na papier, żółte na plastik i białe na szkło szybko stały się nieodłącznym elementem pejzażu oraz, już nieco wolniej, zaczęły spełniać swoje zadanie. Dziś są ważnym elementem gospodarki odpadami komunalnymi.
W Tarnowie obsługą igloo od 10 lat zajmuje się ZSOK. W 77 gniazdach – gniazdo tworzą wszystkie trzy rodzaje pojemników – rozstawionych jest ponad 220 pojemników. Zlokalizowane są głównie na osiedlach oraz w miejscach o dużym przepływie ludzi. Są ogólnodostępne. – W Tarnowie, jak i w całej Polsce, wciąż nie ma takiego poziomu odzyskiwania, jak na zachodzie Europy. Dlaczego? Jedni twierdzą, że nie widzą sensu, innym się po prostu nie chce – mówi Piotr Zieliński. – To się powoli zmienia, kluczowa jest tu edukacja, pokazanie, że warto segregować, że wręcz jest to konieczne i w naszym interesie.


Igloo są dokładnie opisane instrukcją, co można wrzucać, a czego nie wolno. W związku z tym coraz więcej jest pojemników „czystych”, czyli tylko z właściwymi odpadami. Ale są i takie, w których są zwykłe śmieci. Ogólne tendencje są jednak pozytywne: wzrasta liczba „czystych” pojemników oraz ogólna ilość selekcjonowanych odpadów. W 2011 roku w tarnowskich pojemnikach zebrano: 131,32 ton szkła; 60,18 ton tworzyw sztucznych (PET); 35,831 papieru.

poniedziałek, 02 kwietnia 2012 09:41

Jan Paweł II o Wielkim Tygodniu

Napisane przez Administrator
Oceń tą pozycję
(0 głosy)

To już 7 lat od odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca. Czcimy go jako Błogosławionego i często odwołujemy się do jego nauczania, że jest dla nas ważne. Dlatego portal moscice.pl w ten szczególny dzień, będący jednocześnie u progu Wielkiego Tygodnia przypomina co mówił Jan Paweł II o tych najważniejszych dla chrześcijan dniach.

Jan Paweł II

WYMOWA OBRZĘDÓW WIELKIEGO TYGODNIA

19 IV 2000 — Audiencja generalna w Wielką Środę

1. Wielkopostna pielgrzymka, którą rozpoczęliśmy w Środę Popielcową, osiąga swój punkt szczytowy w tym tygodniu, słusznie noszącym miano «Wielkiego». W najbliższych dniach bowiem mamy przeżywać na nowo najświętsze wydarzenia z dziejów naszego zbawienia: mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.

W tych dniach stoi przed nami krzyż jako wymowny symbol miłości Boga do ludzkości. Zarazem w liturgii rozbrzmiewa wołanie konającego Odkupiciela: «Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?» (Mt 27, 46; Mk 15, 34). Ten okrzyk cierpienia staje się bardzo często naszym wołaniem w różnych bolesnych sytuacjach życiowych, które mogą nas głęboko zasmucać, budzić niepokój i poczucie zagrożenia. W chwilach samotności i zagubienia, nierzadkich w życiu człowieka, z serca wierzącego wyrywa się czasem wołanie: Bóg mnie opuścił!

Jednakże męka Chrystusa i Jego wyniesienie do chwały na drzewie krzyża dają nam inny klucz do odczytania takich doświadczeń. Na Golgocie Ojciec nie opuszcza Jednorodzonego Syna w szczytowym momencie Jego ofiary, ale przeciwnie — wypełnia ostatecznie zamysł zbawienia całej ludzkości. W Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu zostaje nam objawione, że w ludzkim życiu to nie śmierć ma ostatnie słowo, ale zwycięstwo Boga nad śmiercią. Boża miłość, w pełni objawiona w tajemnicy paschalnej, zwycięża śmierć i jej przyczynę — grzech (por. Rz 5, 12).

2. W tych dniach Wielkiego Tygodnia wchodzimy w samo serce Bożego zamysłu zbawienia. Kościół pragnie przypomnieć wszystkim, zwłaszcza w obecnym Roku Jubileuszowym, że Chrystus umarł za każdego człowieka, ponieważ dar zbawienia jest powszechny. Kościół ukazuje oblicze Boga ukrzyżowanego, który nie budzi lęku, ale promieniuje miłością i miłosierdziem. Nie sposób pozostać obojętnym wobec ofiary Chrystusa! W sercu człowieka, który rozważa mękę Pana, budzi się spontanicznie uczucie głębokiej wdzięczności. Towarzysząc Mu duchowo w drodze na Kalwarię, można w pewien sposób doświadczyć światłości i radości, promieniujących z Jego zmartwychwstania.

To wszystko przeżyjemy raz jeszcze, z Bożą pomocą, w Triduum Paschalnym. Poprzez wymowne obrzędy Wielkiego Tygodnia liturgia ukaże nam, że między męką a zmartwychwstaniem istnieje nierozerwalna ciągłość. Śmierć Chrystusa zawiera już w sobie zalążek zmartwychwstania.

3. Wstępem do Triduum Paschalnego będzie liturgia Mszy św. Krzyżma, sprawowana jutro rano, w Wielki Czwartek, kiedy to w diecezjalnych katedrach kapłani zgromadzą się wokół swoich pasterzy. Zostanie poświęcony olej chorych, olej katechumenów i krzyżmo, stosowane przy udzielaniu sakramentów. Jest to obrzęd bogaty w znaczenie, któremu towarzyszy równie znamienny akt odnowienia przez prezbiterów zobowiązań i przyrzeczeń kapłańskich. Jest to dzień kapłanów, który każdego roku skłania nas, szafarzy Kościoła, do ponownego odkrycia wartości i sensu naszego kapłaństwa, daru i tajemnicy miłości.

Wieczorem będziemy przeżywać na nowo pamiątkę ustanowienia Eucharystii, sakramentu nieskończonej miłości Boga do ludzkości. Judasz zdradza Jezusa; Piotr wbrew wszelkim zapewnieniom wypiera się Go; pozostali apostołowie porzucają Go w chwili męki. Niewielu pozostaje przy Nim. Mimo to właśnie tym ułomnym ludziom Chrystus powierza swój testament, ofiarując samego siebie w ciele wydanym i w krwi przelanej za życie świata (por. J 6, 51). Oto tajemnica niezmierzonej łaskawości i dobroci!

W Wielki Piątek usłyszymy opis męki i zostaniemy wezwani do adoracji krzyża, niezwykłego symbolu Bożego miłosierdzia. Człowiekowi, który nierzadko nie potrafi wyraźnie odróżnić dobra od zła, Ukrzyżowany wskazuje jedyną drogę nadającą sens ludzkiemu życiu. Jest to droga całkowitego poddania się woli Bożej i wielkodusznego daru z siebie składanego braciom.

W Wielką Sobotę, w dniu głębokiego milczenia liturgicznego, oddamy się refleksji nad sensem tych wydarzeń. Kościół będzie czuwał niestrudzenie wraz z Maryją, Matką Bolesną, i razem z Nią będzie oczekiwał świtu zmartwychwstania.

Kiedy bowiem zaświta «pierwszy dzień po szabacie», milczenie zostanie przerwane przez radosne orędzie paschalne, zwiastowane w świątecznym hymnie Exultet podczas uroczystej liturgii Wigilii Paschalnej. Zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią poruszy nie tylko kamień grobowca, ale także serca i umysły wiernych, napełniając ich tą samą radością, jakiej zaznała Magdalena, pobożne niewiasty, apostołowie i wszyscy ci, którym Zmartwychwstały ukazał się w dniu Paschy.

4. Drodzy bracia i siostry, przygotujmy nasze serca do głębokiego przeżycia Świętego Triduum. Pozwólmy, aby przeniknęła nas łaska tych świętych dni, a idąc za wezwaniem świętego biskupa Atanazego «i my podążajmy za Chrystusem, to znaczy naśladujmy Go, a w ten sposób znajdziemy sposób, aby obchodzić święto nie tylko zewnętrznie, ale bardziej czynnie, czyli nie tylko słowami, lecz także uczynkami» (Listy Paschalne, 14, 2).

Z takimi uczuciami życzę wam wszystkim i waszym bliskim owocnego Triduum i radosnej Paschy zmartwychwstania.

wtorek, 27 marca 2012 06:25

Wakacje dla Twojego dziecka

Napisane przez Madus

Zobacz galerię zdjęć »

W  dniach od 14 – 28.VII.2012r w Białym Dunajcu organizowana jest kolonia letnia  połączona z warsztatami artystycznymi z j. angielskiego.  Organizatorzy zapewniają wykwalifikowaną kadrę, bardzo dobre warunki lokalowe, smaczne posiłki oraz liczne atrakcje, m.in.:
·    wycieczki do dolin tatrzańskich z przewodnikiem (możliwość zdobycia punktów do GOT),
·    zajęcia sportowe i rekreacyjne, baseny termalne,
·    zajęcia teatralne,
·    zajęcia plastyczne (ciekawe techniki),
·    zajęcia taneczne (videoclip dance, jazz, hip hop)
·    zajęcia w formie zabaw w j. angielskim (dostosowane do poziomu uczestników),
W czasie realizacji programu staramy się stwarzać warunki wyzwalające w dzieciach energię działania, inicjatywę twórczą oraz zapewniające optymalny wypoczynek.
Szczegółowy program jest dostosowywany do wieku dzieci i warunków pogodowych, tak, aby wypoczynek był bezpieczny, a dzieci zadowolone.
Wszelkich informacji udziela oraz zapisy przyjmuje przedstawicielka organizatora:


Więcej informacji i zapisy u przedstawiciela organizatora: Agnieszka Bigos tel. 14 655-73-19,  695 750 768

 

Organizator: Dom Wypoczynkowy MARIA
Elżbieta Porębska-Mędoń
Biały Dunajec ul.Krajowe20
http://www.dw-maria.pl/

O marzeniach, autostopie i nieznanym, egzotycznym obliczu Polski z Anną Odbierzychleb rozmawia Katarzyna Łabędź

 

Katarzyna Łabędź: Skąd pomysł na podróż autostopem po egzotycznej Polsce?

Anna Odbierzychleb
: Po pierwsze to było niespełnione marzenie jeszcze z czasów liceum, a po drugie chciałam odnaleźć  w Polsce Afrykę…

?

AO Początkowo, moim marzeniem była wyprawa na afrykańską sawannę, ale szybko się okazało, że taka podróż nie jest na nauczycielską kieszeń. Postanowiłam więc ruszyć w Polskę i odkryć jej egzotykę.

Twoja podróż trwała półtora miesiąca, przejechałaś 6000 km. W jaki sposób przygotowywałaś się do wyprawy?

AO Przygotowania i planowanie zaczęłam już w lutym , skończyłam w czerwcu. Głównie korzystałam z Internetu, portali podróżniczych, ale też przewodników, książek. Kontaktowałam się też z osobami, które mogły mieć ważne dla mnie informacje, np. nauczycielem Panem Bogusławem Różyckim, który pieszo przewędrował przez Polskę w 192 dni. Także w trakcie podróży przyjęłam, że na bieżąco, każdego dnia będę planować dokąd zmierzam kolejnego dnia, jaki będę miała środek transportu  i gdzie będę nocować. Oprócz tego, przez cały czas, centrum dowodzenia moją trasą „zarządzał” mój tata.

Z Twoich zapisków w dzienniku z podróży wynika, że plany są po to, aby je zmieniać?

AO Rzeczywiście, w podróż miałam pojechać z moją koleżanką, która jednak wycofała się kilka dni prze startem. Kilka dni przed wyruszeniem wycofali się również sponsorzy. Ale moja motywacja do wyruszenia była duża. Zresztą, im większe trudności pojawiły się na mojej drodze, tym większe chęci miałam na podróż.

I wyruszyłaś. 30 kilogramów na plecach, imponująca lista miejsc do zwiedzenia kilkudziesięciu zakamarków Polski.  Które z tych miejsc było dla Ciebie najbardziej egzotyczne?

AO Wioska indiańska.  Ale świątynia Hare Kriszna położona w środku polskiej wioski też zrobiła wrażenie. Jeszcze zapomniana wioska tatarska,  hmmmm cała wyprawa była egzotyczna!

Najbardziej pozytywne spotkanie podczas wyprawy?

AO Dziadek, który wziął mnie na stopa i obiecał modlić za moją podróż ? (śmiech)

Najbardziej magiczny moment?

AO To chyba wtedy, kiedy udało mi się dzięki tajemniczemu listowi dotrzeć do wodospadu w Beskidzie Niskim, obok którego był a kręcona scena miłosna z mojego ukochanego filmu „Wino truskawkowe”.

Podczas Twojej podróży zdarzały się pewnie i te gorsze dni. Możesz pociągnąć ten wątek?

AO Miałam dwa kryzysy podczas wyprawy. Pierwszy, kiedy szukałam jedynej w Polsce rodziny Amiszy pod Warszawą i drugi, przy kamiennych kręgach (kamienne kręgi w Odrze koło Czerska). Dotarłam tam zupełnie sama, bo kierowca który mnie wziął na stopa, zostawił mnie spory kawałek przed miejscem, gdzie znajduję się cmentarzysko, bo jak twierdził „w pobliżu kręgów panują złe moce”. I rzeczywiście. W pobliżu cmentarzyska usłyszałam przedziwne dźwięki i jęki… Po kilku minutach  okazało się, że to nie duchy Gotów, w co byłam w stanie uwierzyć, a myśliwi nawołujący jeleni. (śmiech)

Powróćmy na chwilę do bardziej przyjemnych sytuacji – pamiętasz jakieś charakterystyczne smaki, zapachy egzotycznej Polski?

AO Jasne, np. herbata miętowa  z cytryną podana w środku nocy przez Dżakartę w jurcie tatarskiej. Miło również wspominam wspólne posiłki na obozie indiańskim – gotowane w jednym kotle, jedzone pod gołym niebem. Z zapachów pamiętam ten z świątyni Hare Kriszna – słodki, z kadzideł. Pamiętam też zapach lawendy z Mazur, który doprowadził mnie do celu, kiedy zgubiłam się w terenie.

Co właściwie dała ci ta podróż?

AO Przede wszystkim satysfakcję, że TO zrobiłam. Sama, autostopem i w dodatku kobieta i  w czasach kiedy stopem się już nie jeździ.

Warto było?

AO Warto! Kiedy spełnisz swoje marzenie ,to pojawia się siła, żeby spełnić kolejne!

Twoje kolejne marzenia podróżnicze?

AO Litwa i Wilno. I Sycylia. Obiecałam sobie, że kiedyś tam wrócę.

W takim razie trzymam kciuki za marzenia dziękuję za wywiad.

W dniu 4 marca gośćmi Łukasza Maciejewskiego będą Anna i Wilhelm Sasnalowie. Poniżej wypowiedzi twórców o pracy nad swoim filmem pt. "z daleka widok jest piękny"

Anna Sasnal: Spędziliśmy dwa lata na dokumentacji we wsi Zielona, tam, gdzie dzieje się akcja. Podglądaliśmy. Opowiadana historia jest wypadkową naszych doświadczeń i obserwacji. Ale nie mówi o mieszkańcach tego miejsca. I tak naprawdę żadnej mitologii na polskiej wsi nie dostrzegamy.

Wilhelm Sasnal
: To nie jest film o współczesnej polskiej wsi. A obraz wsi spokojnej, wsi wesołej, albo zapijaczonej i też wesołej, mają zakodowany niestety nie tylko mieszkańcy dużych miast, ale również filmowcy. To są dwie ubite drogi przez polską wieś. Dla nas ważne jest to miejsce, krajobraz.
(Gazeta na Horyzoncie, 25.07.2011)

Anna Sasnal
: Problem polega na tym, że filmy w Polsce kręcą tylko i wyłącznie filmowcy - po dwóch czy trzech szkołach filmowych. To, co mnie dręczy w polskich filmach, to fakt, że skupiają się one wyłącznie na opowiadaniu pewnej historii i kompletnie rezygnują z jakichkolwiek poszukiwań formalnych. Najważniejsza jest nawet nie opowieść, ale anegdota. My z kolei bardzo staraliśmy się, żeby znaleźć dla naszego filmu taką formę, która tę prostą fabułę będzie chronić przed dosłownością, tak by widzowie nie odbierali go jako "filmu o polskiej wsi".

Wilhelm Sasnal: To, co nas najbardziej drażni w kinie, to brak pewnej podstawowej swobody, dezynwoltury, arogancji w podejściu do filmowej formy.

(Krytyka Polityczna, 15.08.2011)

Wilhelm Sasnal: Dla mnie to wszystko było intuicyjne, podczas kręcenia nie odnosiłem się do malarstwa świadomie. Kiedy robię zdjęcie albo kadruję je, żeby wybrać określony fragment działam w bardzo podobny sposób. Nigdy nie jest to podporządkowane jakimś regułom.

Anna Sasnal:
Mnie się wydaje, że praca Willego jako operatora ma ścisły związek z jego malarstwem... Dlatego mam do niego w tej kwestii absolutne zaufanie.

Wilhelm Sasnal:
Spójność mojej pracy polega chyba na tym, że nie ma jednej zasady, która każe mi filmować w określony sposób. Choć było kilka scen, które od początku mieliśmy przed oczami, wiedzieliśmy, jak chcemy je pokazać.

Anna Sasnal: Pisząc scenariusz bardzo często myślimy za pomocą obrazów. Nie robimy storyboardów, ale zapisujemy sobie konkretne ujęcia już w scenariuszu. Czasem jest nawet tak, że w danej scenie nie chodzi tyle o historię - choć to może bluźniercze dla piszących scenariusze - ile o ujęcie, obraz, przedmiot, pewną rzecz, którą mamy w głowie i chcemy ją po prostu pokazać.

(ale kino.pl, 23.07.2011)

Wilhelm Sasnal: Część tych książek, jak Złote żniwa Grossa, wyszły już, gdy skończyliśmy film i był w montażu. To jest dla nas szokująca historia, prawda jest okrutna, boli nas, trudno jest się pogodzić z tym, że nasi rodacy zachowywali się w ten sposób. Chcieliśmy jednak nadać naszej historii formę uniwersalną - dlatego ani razu nie pojawia się tam słowo "Żyd", a film dzieje się współcześnie. Chcieliśmy żeby Historia przez "duże H" była ukryta pod tym, co uniwersalne.

Anna Sasnal: Kiedy rozmawialiśmy, jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć z aktorami, to rzeczywiście ani razu nie padło słowo "Żyd". To nie był problem, który pojawiał się w dyskusji nad filmem. To miał być film o pewnym rodzaju pożądliwości. I w tym kontekście jest to pożądliwość spełniona, która ma swoje źródło w historii polsko-żydowskiej, historii szabrów i pogromów. To jest coś, co się w naszym przekonaniu w dalszym ciągu rozgrywa.

(Krytyka Polityczna, 15.08.2011)

Lucyna Bielatowicz: Jakie cele postawili przed sobą Tarnowscy Obywatele Kultury?


Jerzy Pal: Chcielibyśmy stać się głosem doradczym dla władz samorządowych, przy czym nie chcemy wyręczać ich w działaniach na rzecz kultury. Chcielibyśmy również mieć wpływ na stworzenie Strategii Rozwoju Kultury dla Tarnowa. Często zdarza się bowiem, iż samorządy zamawiają takowe w profesjonalnych agencjach, które – bądźmy szczerzy – pod sztancę kopiują sprawdzone wzorce, nie licząc się z prawdziwymi potrzebami regionu. Proszę nas źle nie zrozumieć – nie negujemy zdobyczy Tarnowskiego Forum Kultury z 2008 roku, ale wykorzystując wnioski tam wyciągnięte mówimy: miejsce kultury nie jest w Strategii Promocji Rozwoju Miasta Tarnowa jako podrozdział.


Lucyna Bielatowicz: Proponujecie zatem Państwo utworzenie Strategii Rozwoju Kultury dla Tarnowa…


Jerzy Pal: Tak. Uważamy, że miasto o tak bogatej historii i szczycące się na przestrzeni wieków pokoleniami twórców, mecenasów i koneserów sztuki jak Tarnów, stać na stworzenie własnej Strategii Rozwoju Kultury w Tarnowie na kolejne, co najmniej 10 lat. Nikt nie zna lepiej potrzeb kulturalnych, niż świadomi obywatele miasta Tarnowa: twórcy i odbiorcy. Złączmy więc prowadzone odrębnie dotąd działania, lecz nie po to żeby przeszkadzać sobie nawzajem, burzyć dotychczasowe osiągnięcia i „bić pianę”, ale by – wykorzystując własny potencjał twórczy i proponując nowe kierunki i projekty – wprowadzić twórczy ferment w skostniałych, sztampowych działaniach urzędniczych. Stwórzmy wspólnie „coś” na miarę wyzwań, jakie czekają nowoczesne miasto, jakim chcemy, by stał się Tarnów.


Lucyna Bielatowicz: Reasumując, nic o kulturze, bez nas?


Jerzy Pal: Dokładnie. Tarnowscy Obywatele Kultury jako lokalny a zarazem i ogólnopolski ruch społeczny wychodzą z propozycją do włodarzy miasta z apelem: wykorzystajcie nasze doświadczenie i pomysły – całej rzeszy artystów, menedżerów kultury, a także potencjalnych odbiorców sztuki. Pamiętajmy, przyszłość miasta to nie tylko inwestycje w infrastrukturę i naukę, ale także (lub przede wszystkim) inwestycje w kulturę jego mieszkańców. Nie wolno nam zwłaszcza tej ostatniej inwestycji zaniedbać.

poniedziałek, 20 lutego 2012 10:12

O tym się mówi… Tarnów - Miasto Obywateli Kultury!

Napisane przez Madus

O poziomie i problemach kultury powiedziano już wiele zarówno na forum lokalnym, jak i ogólnokrajowym. Czas jednak przejść do słów do rzeczy – taką zasadę wyznają założyciele i członkowie nowo powstałego ruchu społecznego pod nazwą Tarnowscy Obywatele Kultury.

Tarnowscy Obywatele Kultury (TOK) to działający lokalnie nieformalny i dobrowolny ruch obywatelski. Jego uczestnicy za cel stawiają sobie realizowanie działań na rzecz poprawy sytuacji w sektorze kultury, w szczególności zmiany zasad w sposobie jej zarządzania i finansowania.
– Ruch Obywateli Kultury sam w sobie nie jest niczym nowym. Podobne grupy społeczne powstają i z powodzeniem działają w całym kraju m.in. w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i w Bydgoszczy – mówi Jerzy Pal, współzałożyciel TOK. Teraz nadszedł czas, by i w Tarnowie zawarto szeroko rozumiany pakt dla kultury. Nie możemy zapominać, że powszechne i przede wszystkim świadome uczestnictwo w kulturze jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale również motorem rozwoju społecznego i ekonomicznego– dodaje.
Kim są Tarnowscy Obywatele Kultury? To… pasjonaci. Animatorzy kultury, przedstawiciele środowisk twórczych, dziennikarze, wykładowcy akademiccy, studenci, wszyscy ci, którym losy kultury i edukacji nie są obojętne.
– Jednym z naszych celów jest podnoszenie kompetencji kulturowych społeczeństwa. Jesteśmy przekonani, że nasza przyszłość, nie tylko w aspekcie kulturowym oczywiście, zależy od twórczych, rozumiejących się wzajemnie obywateli, którzy chcą i potrafią skutecznie działać w sferze publicznej. Dlatego chcemy włączyć się w współtworzenie wizerunku naszego miasta jako miejsca, w którym powstają interesujące wydarzenia twórcze i aktywnie się w nich uczestniczy, bo tzw. Ludzie Kultury to nic innego jak Obywatele Świadomi, dla których „Sfera Ducha” to nie kaprys, snobizm czy nużący obowiązek (szkoły). To świadomy wybór – mówi Pal.


Więcej informacji nt. działalności TOK znajdą Państwo na stronie tego ruchu społecznego www.facebook.com/pages/Tarnowscy-Obywatele-Kultury/246473205402232. Jak bowiem się okazuje Tarnów to nie tylko polski biegun ciepła, to także miasto Obywateli Kultury.

Lucyna Bielatowicz

poniedziałek, 16 stycznia 2012 08:52

Zgodnie z założeniem

Napisane przez Madus

Tak, tak, zgodnie z założeniem wpis na blogu powinien być. Tym razem jednak, nie będzie on dotyczył samych Mościc, miejsc czy sytuacji związanych z naszą dzielnicą a muzyki, chociaż nie, w zasadzie akcent mościcki jest…
Otóż, pewien mój znajomy (mieszka w Mościcach) polecił mi płytę, zastrzegł jednak, że jest to hip-hop i pewnie takiej muzyki nie słucham. Generalnie miał rację. Ja, wychowana na klasycznym polskim blusie, raczej omijałam ten gatunek. Jednak do czasu. Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach ma miejsce, za wszystko odpowiedzialny jest przypadek, który sprawia, że co jakiś czas wpada mi w ręce ciekawa płyta tego gatunku. Ostatnio był to Arkadio, który kilka tygodni temu odwiedził Tarnów, dzisiaj jest to team z NS, czyli chłopaki z Sącza… Nowego :) tworzący grupę KanaBiSlang.

Ich płyta nosząca tytuł Zgodnie z założeniem warta jest polecenia. Osiemnaście kawałków, które poruszają. Bardzo dobre teksty, jakże różne od plastikowych słów tworzących tzw. hitową piosenkę. Historie układają się w sensowną całość. Wśród tej 18-stki, znalazłam dwie perełki, które bardziej zapadły mi w pamięć, niż pozostałe. Pierwsza, to numer trzy na płycie, o cyfrowym tytule 0-18. Niewtajemniczonym, bądź tym, którzy nie pamiętają już stacjonarnych komórek wyjaśniam, że 0-18 to numer kierunkowy do Nowego Sącza. Utwór ten to, manifa miłości i przywiązana do rodzinnego miasta, skonstruowana w formie przewodnika po najciekawszych zakątkach miasta.- Co jest w tych kamienicach, blokach i świątyniach, że chęć bycia tutaj nie przemija, chodź kuszą inne miasta, Wrocław zagranica, ja uwielbiam NS i będę się zachwycał…

Kolejnym fajnym kawałkiem jest „Gdzie jesteś”. - Odnajdź w porażce radości przebłyski, zrzuć balast, gdy powstały bolesne odciski, można mieć niewiele, być brudnym i obdartym, mimo wszystko uśmiech zachować na twarzy. To wszystko jest bardzo na tak.

Z tego, co wiem zespół nie ma jeszcze swojej strony internetowej. Kilka kawałków można jednak znaleźć w sieci, wśród nich także teledysk numeru kierunkowego 0-18.  Płyta świetna. Bez nadęcia, sztuczności, tworzenia na siłę. Wszystko łączy się w całość. Zgodnie z założeniem powiewa pełnoletniością i dojrzałością…

Więcej na  http://www.myspace.com/kanabislang

Strona 1 z 5

MościceMościce to dzielnica, która zachwyca mnie pod różnymi względami. To niesamowita przestrzeń, która swoim charakterem uskrzydla.

Przeczytaj całość: (Nie)jestem z miasta! To widać, słychać i czuć...!  »

Ks. Stanisław IndykWarunki mieszkaniowe były bardzo ciężkie. Środowisko dopiero się kształtowało. Na początku ksiądz zamieszkał w przydzielonym mu przez Państwową Fabrykę Związków Azotowych mieszkaniu. Z czasem kształtująca się mościcka parafia dostała służbowe mieszkanie na ul. Jesionowej w pobliżu obecnej tutaj drewnianej kaplicy. Po latach nazwa tej ulicy zostanie zamieniona na ulicę księdza Stanisława Indyka.

Czytaj więcej: Ksiądz Stanisław Indyk – proboszcz trudnych czasów  »

Box reklamowy 1

Fizjoterapia Anna Janaś

Paweł Stefański

Polecamy

Zakochani LogoRDN - Radio Dobrze NastawioneStrona poświęcona miastu Tarnów

Radio LUMEN

Co, gdzie, kiedy?

Ostatni miesiąc Maj 2012 Następny miesiąc
N P W Ś C P S
week 18 1 2 3 4 5
week 19 6 7 8 9 10 11 12
week 20 13 14 15 16 17 18 19
week 21 20 21 22 23 24 25 26
week 22 27 28 29 30 31
Brak wydarzeń

Najaktywniejsi użytkownicy

TVMoscice

Kanał Youtube - TVMoscice

Mościcka sonda

Remonty, remonty, remonty

Okno logowania